sobota, 15 stycznia 2011

ehe :>




Ostatnio wszystko toczy się jakoś dziwnie. Poza mną.
Czuję się jakbym była widzem.
Siedzę przed nieograniczonej wielkości ekranem.
Oglądam film przygodowy. Akcja toczy się przez cały seans, co prawda ze zróżnicowanym tempem, ale jednak.
Nie ma reklam, więc brak czasu na chwilę odpoczynku i odejście.
Jak próbujesz odejść, to akcja nabiera tempa. Porywa cię do środka. Czasem w wirze zdarzeń nagle pojawia się zryw i budzisz się lądując na ziemi.
Jak w Incepcji.
Z levelu do levelu, w każdym coś nowego.
Najlepsze jest to, że pierwszy raz nie możesz w żaden sposób przewidzieć tego co będzie dalej. I to jest COŚ, bo dzięki temu przeżywasz wszystko tak jak być powinno.
Wszystko jest świeższe i ma dłuższy termin ważności.
A pudełko nie zawsze mieści w sobie to co opisuje etykieta...
Czasami to co z wierzchu nie wygląda tak jakbyśmy chcieli, mieści w sobie dużo pozytywnych niespodzianek.
Lecimy do przodu Panie i Panowie.
Teraz mamy tylko z górki.
A na drodze nie ma już żadnych przeszkód, są tylko materie wspomagające.
Te wesołe, ciekawe i pełne nowych możliwości.
Pełne życia.


Pod ich wpływem za oknem robi się jaśniej.
Nawet w nocy.


A tak ogólnie, to nie chce mi się gadać.
Wolę ostatnio trochę pomilczeć i nie pisać banialuków :P

:)

.

Brak komentarzy: