poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Beautiful One





(Czyt. od 1:01)

Po pięknym koncercie Anneke we Wrocławiu.
Magiczny, żywy głos pięknej i pełnej życia osoby.

Tak się zastanawiam czasem, czy ta jej pełnia życia jest ciągła, jest stała, jest prawdziwa...
Czy tak jak wiele znanych mi osób, przykrywa nią niedostatek szczęścia, miłości i bliskości...

Chciałabym wierzyć, że jest szczęśliwa na prawdę. Bo zawsze jak jej słucham, uśmiecha mi się serce.

Życie dziwne jest.
Ale pisałam to już wiele razy.
Jeszcze rok temu, o tej samej porze, zastanawiałam się co będzie dalej...
Myślałam o tym, by nie myśleć.
Była wiosna, która zawsze byłą dla mnie porą życia, jednak przez ostatnie dwa lata kojarzyła mi się ona ze złem, złem w czystej postaci. Z trucizną ludzkiego serca. Z jadem który wpuszczony w ciało wypruł z niego całą nadzieję.
Dziś siedzę w innym miejscu.
Wiele kilometrów dalej.
Mam obok siebie nowe życie.
Nowe nadzieje. Prawdziwe i niezachwiane plany.
Mądre słowa i mądre gesty.
Kiedyś myślałam duszą, teraz wiem, że ta dusza jest moja, tylko dla mnie i nikomu nie mam prawa jej oddać.
Mam ją szanować i chować tylko dla siebie.
Mogę się podzielić sercem... rozumem, ale dusza jest tylko dla nas.
Bo jeśli spróbujemy ją komuś pokazać, czy nawet oddać, to stracimy siebie.
A walka o odzyskanie siebie jest prawie nie do przebycia.


Czasem się zastanawiam ile jej - MOJEJ, udało się przywrócić do życia...
Bo jeszcze nie cała...

Części chyba już nigdy nie odzyskam.

Odleciała z wiatrem.
Tylko w którą stronę?
I jak mam ściągnąć ją z powrotem.
Gonić jej już nie mam siły.

Po części powracają jej zagubione fragmenty.
Wraca chęć do malowania, pasje, uśmiechy i radości. Wracają plany.

Zrobiło się jasno.

Za zakrętem widać Tatry.
Dotarłam na właściwe miejsce.
Czekam aż moje skrawki też znajdą drogę...




.