Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 listopada 2009

rozumieć





Moja babcia.
Zdjęcie to zrobiłam jakieś 7 lat temu.
Bardzo je lubię. Ono jedyne pokazuje taką Babcię jaką była na prawdę.

Na początku 2010 r. zostanie wydany leksykon artystów dolnośląskich.
Będziemy w nim obie.
Opublikują również właśnie tą fotkę.

Na drugim zdjęciu park koło sanktuarium w Wambierzycach.
Oba zawsze mi się ze sobą kojarzyły.
Może dlatego, że widzę w nich tę samą wiarę.
Zrobiłam je w odstępie 6 lat.

Moja Babcia była niesamowicie dobrą osobą.
Zawsze wszystkim pomagała. Niezależnie od tego czy był to ktoś obcy czy bliski.
Była oparciem dla każdego i w każdej chwili.
Potrafiła rozdać dosłownie wszystko co miała.
Nieraz widywałam u obcych ludzi prezenty, które od nas dostawała na urodziny czy gwiazdkę.
Kiedyś bardzo mnie to wkurzało, że robiłam lub kupowałam coś specjalnie dla Niej, a Ona oddawała to komuś innemu.
Z czasem jednak zrozumiałam czym było to co robiła i jak cennym jest dar dawania.
Nie ważny jest przedmiot. Ważny jest fakt, że może on komuś pomóc.
Wywołać wiele uśmiechów i wiele radości.
Fakt, że można się z kimś podzielić, tym co się posiada.

Hehe - zawsze śmieszyło mnie to jak Babcia mówiła w żartach, że idealny mężczyzna powiniem dobrze tańczyć i być ładny ;)

Babcia miała ogromny bagaż doświadczeń, ale równie wielkie poczucie humoru.
Zawsze miała tez więcej energii życiowej niż ja sama.
Była najsilniejszą osoba jaką kiedykolwiek znałam
i prawdopodobnie już nigdy więcej takiej nie spotkam.
Potrafiła we wszystkim znaleźć nadzieję.
Zawsze powtarzała - co ma być to będzie.
Ja osobiście nigdy w te słowa nie wierzyłam i na przekór wszystkiemu zawsze starałam się pokazać sobie samej, że potrafię zmienić los.
Nie udało się. Wiem już, że jest to niemożliwe.


Babcia zawsze we wszystkich wierzyła i wszystko wybaczała.
Nawet największemu zbirowi dawała szanse.
Kolejną i kolejną i kolejną.
Często nie mogliśmy zrozumieć po co to robi.
Teraz już wiemy. Zawsze miała rację.

Takich ludzi jak Ona już prawie nie ma.


Dziwne, ale dopiero dziś zdałam sobie sprawę, że jestem taka jak Ona.


Nie ma Jej już 2gi rok.
A ja odziedziczyłam po Niej ogromny skarb.
Dobroć.




Babcia - skan z odbitki
Wambierzyce - skan z negatywu



.

niedziela, 4 października 2009

jesieni ciąg dalszy







Tęsknię za tymi miejscami.

Jakby można było cofać czas lub przywrócić chwile, wszystko robiłabym inaczej.


.

niedziela, 13 września 2009

uwaga sarny w butach





Za oknem coraz zimniej. Przegapiłam, wiosnę i lato.
Korzystam jednak z jesieni.
Wrzucam zeszło starozimowe zdjęcia.

Trudny rok rozpoczął się z końcem zimy, a niedługo znów spadnie śnieg.



.

piątek, 7 sierpnia 2009

niedziela, 5 lipca 2009

Kępki



Z dedykacją dla Asi S. i Maćka D. - "Kępków"
Poznała nas kartka z "zeszytu".
Ciekawa historia.



Rok 2007 - rok szczęścia.

(fotki z wycieczek, których już nie będzie)


.

czwartek, 25 czerwca 2009

zimno i pada


Czy warto budzić się rano?




Skan - Siedlęcin.
Kiedyś...

czwartek, 18 czerwca 2009

Path


Nic nie jest pewne.

Jednego dnia masz wszystko a drugiego nie masz już nic.
Czasem łatwo coś stracić ale gorzej już odzyskać.
Czasami tracimy to coś powoli. Nieświadomi tej utraty.
Innym razem szybko jak za pstryknięciem palców.

Co jest gorsze? bardziej nieprzyjemne?
Tak do końca nie wiadomo. Obie straty mogą być równie bolesne.
Lecz najbardziej boli świadomość tego, że czego by się nie zrobiło nie ma to już żadnego sensu.

Ktoś mi ostatnio powiedział, że nowe dogi dają nowe nadzieje
i nowe możliwości.
Przeczytałam, że strach przed nimi pozwala nam cierpieć, bo czyż podążanie do przodu lub walka o to co zanika nie potrzebuje więcej odwagi niż samo cierpienie?
Ale jak pisze Hellinger "Cierpienie nie jest łatwiejsze niż rozwiązanie".

Mandela z kolei mówi o naszym wewnętrznym świetle, któremu pozwalając świecić dajemy innym nadzieję do szczęścia.
To właśnie to światło, nie ciemność, która się świadomie otaczamy przeraża nas najbardziej.
Kim jesteśmy by być wspaniałymi ludźmi? Ale czy jest jakiś powód żebyśmy nimi nie byli?

Dziś trochę cytatów, bo po to są. Do przytaczania.

Mądrzy ludzie piszą mądre książki ale czy wiedzą o tym, że choćbyś się zamęczył stosowaniem do ich reguł i wdrażaniem ich w życie to czasami trafiasz na wielki, zimny, nieskończony
i oślizły mur, po którym spływa cała gorycz świata w postaci lepkiego szlamu.
To ten mur, który widziałam na końcu swojej ścieżki.
Ścieżki, o której kiedyś w zamierzchłych czasach liceum opowiadała Pani ucząca nas angielskiego.
Taki mały test psychologiczny, ale jednak sprawdza się
i zakotwiczył się w moim umyśle na stałe.

Tylko gdzie jest ta "brzęcząca cisza"?
Mur miał byś na końcu mojej drogi. A jednak ślizgam się po nim
i poruszam po omacku teraz.
Gdzie są drzwi. Drzwi do kolejnej ścieżki.
A może wcale ich nie ma?

Wczoraj był płaskowyż i konfrontacja z przodkami.
Kolejny test (chyba za dużo czytam).
Wyszedł pomyślnie.
Na wielkim pustym płaskowyżu oddałam swoje Hellingerowskie problemy w ręce rodziców.
Odwróciłam się i co zobaczyłam? Kolejną bezkresną równinę na której nie było żywej duszy. Sucha nie zagospodarowana przez naturę ani człowieka ziemia. Na jej krańcu góry i nadchodzący wieczór.
To jest moja przyszłość?
Daleka droga do przejścia przede mną.

Podobno - konfrontacja z tym co nieuniknione, z "tym co jest", przynosi pokój.

Gdzieś pojawiło się małe nikłe światełko.
Chciałabym się nim podzielić.
Zawsze się dzielę. Inaczej nie umiem.
Ale tym razem mi nie wolno.
Ono jest moje.
Nawet jeśli poświeci tylko kilka sekund.




Fotki "z drogi". Przygoda z trabantem wracającym ze zlotu.
Tradycyjnie już - trasa przez Kamionki.
Brakuje mi tych miejsc.



"Path" panów z Apocalypticy.
Na żywo są genialni.
Miałam tą przyjemność.


(niestety nie znalazłam dobrej wersji z wokalem)


sobota, 6 czerwca 2009

przez Kamionki cd.



Czasami chciałabym być kimś innym...
Chciałabym, żeby "ktoś" zabrał ode mnie wszystkie złe wspomnienia. I dał mi nowe.
Dobre.

Może powinnam zawsze nosić maskę, tak jak to robię niektóre osoby. Tak jest wygodniej. Wszystko jest prostsze.




Dla pewnej osoby, która przechodzi teraz trudne chwile.
Dziękuję za naszą ostatnią rozmowę, bardzo mi pomogłaś.
Mamy nadzieję że do nas wrócisz.
Przykro mi, ze ja nie jestem w stanie pomóc Tobie.



..............................

piątek, 29 maja 2009

W drodze przez Kamionki




Kiedyś było pięknie, ciepło i kolorowo.
Stara dobra trasa i wiele fajnych zdarzeń.
Zdjęcia, wyprawy, "dobroci i złości", czułości.
Samotne i wspólne spacery.
Ukryte jeziorko, mostek i chata.

Świeże skany, zdjęcia z początków jesieni.
Skaner nadal aspowy.

(Bez powiększenia się nie obejdzie :P)


.

wtorek, 28 kwietnia 2009

Seledyn Szpieg




18 kwietnia w sobotę odbyły się digartowe warsztaty foto
i rysunku w Betonie.
Przybyło mnóstwo różnych ciekawych osób.
Powyżej szybkie Streetowe
fotki, zrobione w ramach i w czasie warsztatów.
"Samotnośc"

(więcej fotek z samej imprezy w najbliższym czasie)


Nie ma to jak "parowanie" zdjęć.
(w końcu 2 zawsze ładniej wyglądają niż jedno :P)

Jak to mawiają - nauka nie idzie w las :P


.

sobota, 25 kwietnia 2009

z lasu


Pentaconowo - lasowo.
Staroć zeszłoroczny, deszczowy, jesienny.

Kto mi sprzeda dobrego pentacona?
Chętnie zakupię.


.

czwartek, 26 lutego 2009

zimna zima



Kto był na wystawie Różewicza ten zna.. :]

Dla Iwonki :)

sobota, 18 października 2008

* Benny Hill


Od dwóch dni czytam mądrą książkę.
Dosyć szybko mi idzie, bo podzielona jest na wiele małych jedno lub
3 stronicowych rozdziałów. Jest tam chyba wszystko co traktuje
o miłości, zrozumieniu, zaufaniu i innych jakże ważnych wartościach.
Podobno mądrości nigdy za wiele.
Czasami mam jednak wrażenie że ile bym o nich nie przeczytała
to i tak niczego nowego, ponad to co umiem i wiem się nie nauczę.
A bynajmniej nie uważam siebie za kogoś kto wszystko wie, umie
i ma zawsze gotową odpowiedź.
Wydaje mi się że te wszystkie wartości kryją się w nas i wychodzą na wierzch na raz, za jednym zamachem, tylko my czasami zbyt późno się o tym dowiadujemy i spijamy je tylko po kropelce. Zdarza się również że nie chcemy ich znać i nic o nich wiedzieć.

Moje chyba już się ujawniły, przynajmniej mi się tak wydaje.
Dlatego ciężko jest mi się przystosować do niektórych sytuacji, bo za dużo wiem, za dużo czuję i za bardzo zdaję sobie z tego sprawę.
Dobrze jest czasami nie wiedzieć, nie czuć, nie potrzebować.
Takim ludziom jest w życiu łatwiej.

Swoją podzielną uwagę rozdzielałam dziś pomiędzy książką, a opieką nad córeczką siostry.
Chyba jedynej istoty na świecie, która na sam mój widok cieszy się tak bardzo że mało mnie nie połknie. Szeroko otwiera z radości usta, a oczka zaczynają się błyszczeć rozświetlać wszystko dookoła.
Miłe i kochane dziecko.
Wydaje mi się czasem że wie więcej niż my wszyscy razem wzięci.

Fajnie jest wiedzieć że wystarczy sam Twój widok aby komuś sprawić radość.
Wspaniałe uczucie.
Szkoda jednak że tak kruche i ulotne.
Ludzie często go nie doceniają nie zauważają takich ważnych rzeczy. Czasem aby sprawić komuś przyjemność niektórzy muszą się bardzo dużo napracować, a przecież tak niewiele do tego potrzeba.
Wystarczy po prostu być.
Ale może to
tylko moje wrażenia, każdy przecież myśli inaczej
i w inny sposób wszystko odbiera.

No ale niemowlak jak to niemowlak i jego zachwyt w tym stadium rozwoju nie trwa długo, więc przez resztę czasu poświęconego na tak zwaną opiekę, musiałam nucić muzykę z Benny Hilla :P Która chyba zbrzydła już wszystkim dokoła... Mi już chyba też.

piątek, 17 października 2008

* mój pierwszy...


Mój pierwszy wpis na blogu powinien chyba coś wyrażać.
Może stare, ale ważne dla mnie...


*
Dziś jadłam kapuśniak. W nowej miseczce made in ceramika Bolesławiec, zakupionej w Karpaczu, smakowała jak góralska kwaśnica.
Małe niepozorne rzeczy, a zmieniają smak całej potrawy. Dziwne.
Tak samo mam z herbatą, kawą, kakao. Każde z nich ma swój kubek,
w innym smakuje jak coś zupełnie innego.
Może ludzie tez są tak podani.
Za każdym razem smakują inaczej.
Zmienia się tylko opakowanie.

Kolekcjonuję kubki, filiżanki. Każda inna, jedyna w swoim rodzaju.
Z różnych krajów, miast, sklepików. Nietuzinkowe. Klasyczne, ceramiczne.
Herbaty też, choć najczęściej kupowane na tym samym stoisku w Hali targowej.
Sypane, czarne, białe, aromatyzowane.
Jakby tak kogoś podaromatyzować to może byłby innym człowiekiem.
Podobno ludzie się nie zmieniają. Ja wciąż naiwna myślę inaczej.
Anóż to ja mam rację a nie większość? Odp. raczej się nie doczekam, bo nie ma.
Samotności też raczej się nie zabije. Jak już się zalęgnie to tak trwa.
W niektórych wsiąka jak rozlane mleko.
Jest szalona, jak za krótki koc z "poetyckiego" filmu.
Jak już się raz na nią zachoruje to już nie ma odwrotu. Można tylko zabijać czas.
Można też zdusić ją w sobie i cieszyć się tym co się ma, być po prostu szczęśliw
ym


gałązki