Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 marca 2010

zaległe zimowce




Wrzucam teraz, bo przy obecnych rzutach ładnej pogody, niedługo będż już "nieaktualne".
Dziś 2gi dzień lenistwa. Przynajmniej próbuję nic nie robić.
Nie myśleć o sobotnim, złym zdarzeniu.
W czasie odpoczynku maznęłam nowe ilustracje.
Kiedyś tam może je wrzucę.



.

niedziela, 21 marca 2010

Tenczyn




Tenczyn 2007.
Piękny zamek koło Krakowa rodem z celtyckich opowieści.
Niesamowity klimat szczególnie zimą.
Teraz od niemal roku, całkowicie zamknięty dla zwiedzających z powodu groźby zawalenia.
Jakiś czas temu przeszedł w ręce prywatne i nowy właściciel nie zamierza go odrestaurować. A szkoda, bo w Polsce trudno o takie miejsca.
Żeby wejść na jego podwórze przechodzi się długim korytarzem osłoniętym z 2 stron wysokim murem.

W drodze powrotnej kapliczka w głębi lasu przy zwalonym drzewie.
Pamiętam jak dziś wszystkie zdarzenia z tego dnia gdy tam byłam.
Ten delikatny śnieg na ziemi, szadź na drzewach, zmęczenie, złe samopoczucie i ciężki dla mnie dzień.

Chciałabym tam wrócić. Przeżyć ten dzień jeszcze raz, ale inaczej.
Z innym nastawieniem. Na wesoło. Z uśmiechem i radością, której mi wtedy zabrakło.
Czasem właśnie tego mi w niektórych sytuacjach brakowało.
Nie umiałam się dostosować.

Teraz wiele się nauczyłam.
Nauczyłam się cieszyć ze wszystkiego.
Bo teraz wiem, że wszystko łatwo stracić.
Wystarczy chwila moment i czegoś ważnego już nie ma.
Z ludźmi jest tak samo. Czasem dopiero po stracie kogoś uświadamiamy sobie jak wiele mogliśmy zrobić, jak dużo odkładaliśmy na później.
I żałujemy, że nie możemy cofnąć czasu.

Dlatego warto jest dbać o teraz.
O tych których mamy, o chwile i o uczucia.
Bo w każdej chwili może być za późno.

Cyk. I kogoś nie ma...
Wtedy już nic się nie naprawi.



Niedługo wrzucę kilka innych zdjęć z wtedy, jak tylko doskanuję resztę filmu.


.

czwartek, 11 marca 2010

Czomolungma


Czomolungma.
Wyrosła w drodze do lasu.

Przypomniało mi się jak jako dzieci, jeszcze we wczesnej podstawówce, mówiliśmy tak przez chwilę na najwyższą dziewczynę w klasie.
Dzieci są bezlitosne.
Dziś wszystkich wystrzeliło do góry.
Niektórzy pną się nadal, inni gdzieś utknęli na trasie.
Są też tacy, którzy odpadli na półmetku.
Ale w gruncie rzeczy, każde z nas do czegoś doszło.

Zima wraca pełną parą.
Może wreszcie uda się jakiś zimowy wypad na Ślężę.


.

piątek, 5 lutego 2010

lód




1 Stycznia wszystko pokryte było lodem.
Wracałam do domu ślizgiem.


I kolejny raz jakoś nie ma u mnie koloru.
Ale nadrobię w ilustracjach


.

wtorek, 26 stycznia 2010

po prostu




Za oknem -20.
Gruby sweter, zimna herbata i oczy na zapałki.
Za chwilę znów będzie 4 rano.
Jestem zmęczona.
Zwyczajnie mi się nie chce.


p.s - Nie wiem dlaczego ludzie nie rozumieją zwykłych prostych spraw.
Taka niewrażliwość i takie niekumactwo.
Im coś jest prostsze tym bardziej sami sobie gmatwają
i komplikują.
A wystarczy zwyczajnie lepiej popatrzeć i posłuchać.
Po prostu zauważyć tą osobę, która jest obok.
Jest.




.

sobota, 23 stycznia 2010

ziiiiiiiiiu




I przyszły nowe....
Ze świątecznych łowów.
Parki.
Jak to kiedyś ktoś powiedział - "Dobra para nie jest zła, nie ma co wybrzydzać".



p.s - Mam ochotę na grog i smażone pierogi ze Śnieżki :]


.

niedziela, 27 grudnia 2009

Na zachód od mojego słońca


Zaległe zimowe fotki, może z zeszłego roku, a może z przed 2óch...
Nie pamiętam miejsca... Dziwne prawda? A zawsze miałam taką dobra pamięć.
Nie potrafię określić. Wiem jedynie że byłam wtedy szczęśliwa.
Wiem to dopiero teraz. Wtedy wszystko wydawało mi się skomplikowane.
A było o wiele prostsze niż się wydawało...

Z roku na rok przychodzi zima. Wygląda podobnie, a ja widzę jak bardzo w niektórych sytuacjach, i uczuciach jestem inna, a jak bardzo w innych wróciłam do bycia sobą.

Dziwne jest wszystko i poplątane. Człowiek sam nie wie czego tak na prawdę może się po sobie spodziewać. Jak zareaguje na niektóre sytuacje i kim w rzeczywistości jest.
Zmieniamy się z minut na minutę.

Wiem, że teraz JESTEM, ale nie wiem gdzie będę za chwilę.
Wiem czego chcę teraz i wiem, że kiedyś miałam inne pragnienia.
Ale nie wiem czego będę oczekiwała jutro, pojutrze...
A kiedyś wiedziałam wszystko. Wiedziałam kim jestem i co będę robić.
Jak ulotna jest ta wiedza...

Wiem, że jest COŚ co mnie trzyma.
To coś trzyma mnie równocześnie na wolności jak i na uwięzi.
Trzyma mnie na powierzchni i nie pozwala mi tak do końca utonąć, ale nie daje mi również możliwości wypłynięcia tam gdzie będzie lepiej.
Nie pozwala mi odejść i nie pozwala mi powrócić.

Wiele osób pytało mnie wiele razy - "po co to robisz"
Zawsze odpowiadałam - " nie wiem".
Kilka miesięcy temu zrozumiałam i z pełną świadomością, tym samym osobom mówiłam - "wiem już, jestem pewna".
A teraz?
Teraz nie jestem pewna nawet siebie.
Mam wrażenie jakbym siebie nie znała.
Ale nadal dążę do tego samego, bo taki obrałam cel.
I nigdy, nie pozwolę nikomu zepchnąć się z tej ścieżki.
Podświadomie wiem, że robię dobrze, ale nie wiem o co w tym wszystkim chodzi.
Może kiedyś dojdę do jej kresu i będę szczęśliwa.
Będę wiedziała dlaczego.


Wczoraj przeczytałam "Na południe od granicy, na zachód od słońca" Murakamiego.
Utopiłam się w swoich uczuciach, o których tam przeczytałam.
Czytałam o sobie. Wstrząsnęła mnie rzeczywistość i realność tego co tam znalazłam.
Miałam wrażenie, że widzę siebie i to z czym walczę, z kim walczę i o co walczę.
To że tak naprawdę to o co walczę, toczy swoją własną bitwę, resztką sił. Nie może pokonać wroga bo nie zna odpowiedzi na to, jak najlepiej jest go podejść. Nie widzi go.
Nie widzi, że sam sobie nim jest i musi wygrać z sobą samym.
Innej możliwości nie ma.

Może wtedy znajdę swoje wyjście.


.

niedziela, 18 października 2009

:)):):):)



Achy i ochy ;)
Dziś same pozytywy :)
Sami mili ludzie, fajne zdarzenia, dobre emocje i dużo energii :)
No i rocznica powstania bloga oczywiście ;)


Fajne warsztaty w ciekawym towarzystwie.
- Wiele mądrych i świetnych rad, koncepcji, rozwiązań.
Nowe, dobre życie, którym chętnie się podzielę :)
Miły wernisaż Beaty :) - fajni nowi i starzy ludzie, piękne prace, dobre jedzonko, miła atmosfera.
A na koniec zimnego dnia - miła rozmowa na gg z Kimś Wspaniałym ;)


Same dobroci - moje nowe spojrzenie na świat :)


Nie zepsuło mi humoru nawet to, że jestem chora, leje mi się z nosa na zmianę z zapchanymi zatokami i czekałam pod Gumową 30 min, na taxę, która w końcu nie przyjechała. Ale zdążyłam cudem na autobus :P


p.s - Wysyłam wszystkim Energy Packa ;p heheh
p.s 2 - Piłam tylko sok pomarańczowy :P (żeby nie było)
p.s 3 - Jest sens.


Na zdjęciu najzimniejsze miejsce w moim ulubionym lesie.
Czasem jest tam nawet jakieś 5 stopni mniej niż wszędzie dokoła.
Kiedyś w 15 min zamarzły mi tam nogawki :p

Wrzucam, bo jest słońce, bo jest radość, bo uwieczniłam na nim szczęście :)


Dedykuję "temu na środkowym potrójnym zdjęciu" :P



.

sobota, 10 października 2009

In Two Minds

Przedzimowo.




"...But if you lose your faith
Know that I am still your friend
And if the sky falls down
Know that I will still support you."

wspomnienia z koncertu



Chłodno się robi, ale mnie to nie przeszkadza.
Wiem, że wezmę płaszcz i będzie cieplej.


.
muzyka na dzis: Moko loloko :P



.

wtorek, 9 czerwca 2009

z zimna


"Takie drobiazgi się zapamiętuje, kiedy od świata odrywa się dno
i człowiek spada..."
Zimistrz

Kto ma czas żeby go podnieść? Nikt?
No tak, każdy jest zajęty...
Sobą.


Z Zagórza.
Stare, zamierzchłe czasy.
Stare, zakurzone filmy.

niedziela, 8 marca 2009

Karkonosze - come back
















śniegi, narty, góry, mgła, śniegi.... :]

Tym razem obyło się bez kontuzji kolana :P


czwartek, 26 lutego 2009

zimna zima



Kto był na wystawie Różewicza ten zna.. :]

Dla Iwonki :)

czwartek, 19 lutego 2009

bez tytułu







Było biało i wiało.


niedziela, 28 grudnia 2008

śniegowce





Jak na bloga przystało - fotki z wycieczki (fotek z imprez nadal nie zamieszczam i nie mam takiego zamiaru :P)

Tym razem dzisiejsza wyprawa w Góry Sowie.
Drogą przez Kamionki...
Cud miód orzeszki i powalające światło.
Kolejny raz trafiliśmy na tak zwaną "magiczną godzinę" - choć tym razem można było liczyć
w minutach, to i tak z przyczyn "technicznych" nie udało się wiele nacykać :P


Na śniegu czuję się najlepiej. Czasem mam wrażenie że pomimo wszechogarniającego zimna, przemoczonych i przymarzniętych paluchów u stóp i cieknącego strumieniami kataru, mogłabym zostać tam gdzieś w lesie w tym śniegu i nie wracać do domu. Śnieg przynosi mi szczęście...


Gdyby nie niefrasobliwość co niektórych "ludziów" wyprawa mogłaby trwać o wiele dłużej :P


.

wtorek, 18 listopada 2008

idzie zima...


Hula tak i hula od kilku dni. Już chyba czas na śnieg.

Niektóre śniegi topnieją, inne się pojawiają :]
Lodołamacze są czasami potrzebne dla lepszego samopoczucia :]